Często ostatnim czasem zastanawiałem się jak to jest stracić Rodziców. Albo Mamę, czy Tatę.. co wtedy się czuje, jakie przemyślenia targają człowiekiem.. Czy łatwiej jest kiedy ta śmierć jest oczekiwana, po długiej chorobie, czy może lepiej nagle, we śnie? Jak to jest “oczekiwać na śmierć, bo aż żal patrzeć na cierpienie”, choć przecież “życzy się śmierci” najbliższej nam osobie. Tak często słyszymy: “Jak dobrze by było jak by już odszedł. Po co się ma tyle męczyć..“. “Dobrze by były gdyby odszedł..” – trudno mi jakoś zaakceptować te słowa.. że może i mi kiedyś będzie dane tak poczuć, pomyśleć.. Kliknij, by przeczytać dalszą część.. »
Znaleziono ciało zaginionej Madzi z Sosnowca!
Już wczoraj wieczorem chciałem napisać, za doniesieniami płynącymi od detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, że jest, że znaleziono, że niestety nie żyje.. Powstrzymałem się jednak. Cała ta medialna szopka nie robiła na mnie większego wrażenia. Odbierałem to jako darmową reklamę biura detektywistycznego. I pomimo zapewnień, że w tym zawiniątku jest najprawdopodobniej Madzia, poczekałem. Jak się okazało słusznie. Po przybyciu spec grupy, okazało się, że znaleziona kurtka nie pasuje na Madzię, była po prostu za duża, nie dla niemowlaka, a raczej dla kilkuletniego dziecka. Kliknij, by przeczytać dalszą część.. »
Świąteczny weekend.
“Święta, święta i po świętach” – chciałoby się rzecz. Tyle, że nie wszystkim udzieliła się świąteczna aura. Zabrakło w sumie tylko Rokity krzyczącego: “Niemcy mnie biją!”. Świętowanie przerodziło się w bitwę, demolkę, wandalizm. Zamiast rodzin idących z dziećmi (których nie brakowało), oglądaliśmy relację jak bandyci atakują policję czy innych świętujących, jak niszczą, palą samochody. Kliknij, by przeczytać dalszą część.. »
Zagłosuj!
Ostatnie minuty dzielą nas od ciszy wyborczej, kolejnych wyborów parlamentarnych. O dziwo, tym razem nie było dziadka z Wermachtu, praktycznie można stwierdzić, że kampania wyborcza, jak na polskie warunki przebiegała wyjątkowo spokojnie.
“Ja Cię kocham a Ty śpisz”
Jakoś w ostatnich miesiącach, latach co raz częściej natrafiam na smutne informacje o rozpadzie rodzin, tych bliższych czy dalszych znajomych. Jedne rozpadają się przez alkohol, inne przez “znudzenie”, zdradę, a jeszcze inne w sumie nie wiadomo z jakiego powodu. Prasa “dumnie” donosi, że co któryś tam rozwód to również “rozwód kościelny”. Czasem zastanawiam się po co to całe dziennikarstwo.. naprawdę nie ma już o niczym innym pozytywniejszym sensu pisać?
